Zawsze wiedzieliśmy, że wróci… zarówno Państwo Banks, Janeczka, Michaś, Jaś, Basia jak i wszyscy mieszkańcy ulicy Czereśniowej, a także miłośnicy serii powieści P.L.Travers.

Gdy tylko zawiał wiatr ze wschodu, na końcu wielkiego latawca sfrunęla ona…najlepsza, najbardziej dziwaczna, a z pewnością najbardziej magiczna niania w historii. Mary Poppins.

Teraz, 20 lat po jej ostatniej wizycie w Londynie, dwoje  najstarszych wychowanków jest już dorosłych (w tych rolach zobaczymy Emily Mortimer i Bena Whishaw’a), Michał (już nie Michaś!) ma troje własnych dzieci i po ogromnej osobistej stracie potrzebuje pomocy. Dlatego też Mary (Emily Blunt) powróci z dwojgiem pomocników – Jackim (zapalaczem lamp ulicznych, zagra go Lin-Manuel Miranda) i ekscentryczną kuzynką Topsy Turvy-Poppns (Meryl Streep). Jeśłi do tej obsady dodamy jeszcze Colina Firtha, Angelę Lansbury, Julie Walters i Dicka van Dyke’a, to koniec roku 2018 zapowiada kolejnym sukces wytwórni Disney’a. Manuel Miranda spytany o film powiedział tylko: „Mam fantastyczną robotę- cały dzień tańczę z Emily Blunt i jestem niezwykle wdzięczny, że mogę to robić”.
Jak mu idzie, przekonamy się 25 grudnia, gdy „Mary Poppins powraca” zagości na naszych ekranach.