Już wiemy, że selfies (słitfocie) są hitem ostatnich miesięcy. Tak samo jak “kijek do selfie”, uznany przez magazyn Time za jeden z 25 najważniejszych wynalazków 2014 roku. Dzięki niemu na autoportrecie nie znajdują się wyłącznie nasze twarze, ale również kilkoro znajomych i miejsce, w którym akurat jesteśmy. Mimo to coraz więcej miejsc na świecie zabrania wnoszenia i używania takiego kijka.

Zaczęło się od największego muzeum, czyli waszyngtońskiego Smithsonian. Z obawy przed zniszczeniem bezcennych eksponatów i przypadkowym zranieniem pozostałych zwiedzających, kijek do selfie trzeba zostawić w szatni. Podobnie postąpiły inne amerykańskie muzea- MoMA i Metropolitan Muzeum of Art (Nowy Jork), National Gallery of Art (Waszyngton), Getty Center (Los Angeles), Art Institute of Chicago i Seattle Muzeum of Art. Większość z nich tłumaczy, że zakaz wprowadziło z obawy przed niezamierzonymi stratami – podobnymi jak w przypadku, gdyby zwiedzający mieli przy sobie np. parasolki.

Louvre, Centrum Pompidou, i Pałac w Wersalu (Paryż), rzymskie Colosseum i londyńska National Gallery również zakazali swoim zwiedzającym wyciągania kijka do selfie, który stanowi również dodatkowy problem dla ochrony obiektów oraz może być niebezpieczny dla innych gości.

Podobnie postąpił już Stadion na Wembley i arena O2 (Londyn), na których nie wolno korzystać z kijka podczas meczów oraz koncertów.

Robienie słitfoci “z ręki” pozostaje dozwolone.