Chyba tylko Karl Lagerfeld mógł ubrać supermodelki i wysłać je na zakupy. Kto inny odważyłby się zamienić paryski Grand Palais w supermarket aby zaprezentować kolekcję na jesień i zimę 2014?

Pozornie wszystko wyglądało jak podczas codziennych zakupów, tylko produkty nosiły znaczek podwójnego C, „kupujący” wyglądali jak spod igły a sam sklep nosił dumną nazwę Chanel Shopping Centre. Jajka, kawa, płatki, chleb, ser – wszystko z jednym z najdroższych znaczow świata jak wycieraczka przed drzwi to tylko Mademoiselle Prive. Wraz z początkiem show naklepsze supermodelki świata, zamiast rozpocząć tradycyjny  przemarsz na wybiegu, ruszyły przed siebie z wózkami (Chanel, rzecz jasna) wybierając z półek sprawunki, jak najzwyczajniejsze panie domu.

Dlaczego supermarket?” powiedział Lagerfeld „To przecież coś najzupełniej najzwyczajnego w codziennym życiu i nawet ludzie noszący Chanel tam chodzą. Nie tylko ty czy ja ale nawet Kate Middletown, przyszła Królowa Anglii robi zakupy w pobliskim sklepie. Luksus powinien być noszony właśnie jakby się szło do supermarketu. To sztuka XXI wieku”.