Choć miłośnikom filmu londyńskie Notting Hill kojarzy się zapewne przede wszystkim z komedią romantyczną, w której Hugh Grant zakochiwał się w Julii Roberts, to jednak wystarczy krótki spacer, by, przy Portobello Road, trafić na miejsce, które zawładnie duszą każdego kinomana.

Electric Cinema, jedno z najstarszych brytyjskich kin, mieści się w budynku, będącym perełką lokalnej architektury. Zaprojektowana przez Geralda Seymoura Valentina budowla pochodzi z początku XX-wieku i jest dobrze zachowanym przykładem neobarokowago stylu czasów edwardiańskich. W 1910 roku otwarto kino, które mimo burzliwej historii przetrwało do 1993 roku. Kiedy okazało się, że jest to ważne miejsce na turystycznej mapie Notting Hill, w 2001 roku podjęto decyzję o jego ponownym otwarciu. Dziś można sie do niego wybrać zarówno na najnowsze produkcje, jak i na klimatyczne filmy, które są prawdziwą podróżą w czasie (co miesiąc wyświetlany jest jeden taki obraz).

Elementy burzliwej historii londyńskiego Electric Cinema, to przede wszystkim związani z nim ludzie. Najbardziej znanym spośród nich był John Christie, który pracował tam jako kinooperator. W latach czterdziestych i pięćdziesiątych zamordował on co najmniej osiem ofiar, w 1953 roku aresztowano go i skazano na śmierć. Historię krwawego operatora możemy zobaczyć w filmie „10 Rillington Place”, w reżyserii Richarda Attenborough.

Niemałe zamieszanie mogło wyniknąć również z pewnej plotki, która krążyła po Notting Hill podczas I Wojny Światowej. Mówiła ona o tym, ze pochodzący z Niemiec manager kina daje sygnały sterowcom bombardującym Londyn. W rezultacie wnętrze kina zostało zaatakowane przez wściekły tłum, na szczęście udało się uniknąć poważniejszych zniszczeń.

Odwiedzając Electric Cinema mamy do czynienia nie tylko z historią lokalnej społeczności, która odcisnęła swoje piętno na tym miejscu, ale również z piękną historią brytyjskiej kinematografii. Przez wiele lat pokazywano tam obok aktualnego repertuaru również filmy awangardowe, co sprawiło, że stało się ono ważnym punktem w europejskiej historii kina. Budynek Electric Cinema, a zwłaszcza jego wnętrze, to również obiekt architektoniczny, który na pewno warto zobaczyć. Ogromne wrażenie robi sama sala kinowa, z wygodnymi fotelami, która wygląda jak wnętrze barokowego teatru.

Niektóre z nich zamienione na wygodne, dwuosobowe kanapy, dzięki czemu określenie „idę do kina” (a nie „na film”) nabiera odpowiedniego znaczenia.

zdjęcia: electriccinema