Jest takie miejsce w Warszawie, z którego dzieci nie chcą wychodzić. A jak bardzo ciężko je stamtąd wyciągnąć, wiem z własnego doświadczenia. Mieści się ono na ulicy Hożej 19, zaraz przy Kruczej, w samym centrum miasta.

Po przekroczeniu progu natychmiast dostrzegamy kilka rzeczy. Po pierwsze niesamowitą ilość zapachów unoszących się w powietrzu. Intensywnych i smakowitych. Po drugie ludzi, małych i dużych, którzy z zapałem malują, biegają z koszyczkami, układają śmieszne kosteczki, nawlekają koraliki i się oblizują. Po trzecie…

No właśnie wtedy wita nas urocza pani (a jeśli mamy szczęście to sama właścicielka Iwona Wojtas) która opowiada o wszystkich niezwykłych rzeczach, które nas dopiero czekają.

Pierwszy dział Studia FormyKolory to ceramika. Można wybierać spośród kubeczków, talerzyków, misek, miseczek, puzderek, pudełeczek i uffff…. dziesiątek innych, surowych form, które wymagają pomalowania, poszkliwienia i wypalenia. Wybór jest tak ogromny, że chętni mogą stworzyć nawet własną, niepowtarzalną zastawę stołową, komplet śniadaniowy lub po prostu kubeczek „dla mamy” z okazji zbliżającego się jej święta. Po udekorowaniu i pomalowaniu, wręczamy ceramikę do wypalenia. Po odbiór trzeba się zgłosić po 3 dniach.

Następnie przechodzimy do źródła unoszących się zapachów, gdzie już czeka przygoda w postaci możliwości zrobienia własnej świecy lub mydła. Ustawiamy knot, wkładamy do formy i zaczyna się zabawa (to właśnie te śmieszne kosteczki) w dobieranie kolorów, wzorów, wielkości, ozdób a na końcu nawet zapachu. Świeca pachnąca jak ocean? Cóż lepszego w oczekiwaniu na urlop? A może jak truskawka lub smakowita kawa? Jeszcze tylko musimy poczekać około 10 minut zanim zalane parafiną dzieło stężeje i będzie można je zabrać do domu.

A może mydło z własnym imieniem zatopionym w środku? I do tego pachnące colą albo gumą balonową? W zasadzie nie wiadomo czy go użyć czy raczej zjeść….

Małe i duże damy mogą przymierzyć się do projektu broszek i opasek z filcu, a także bransoletek z charmsami. Absolutnie własnych i niepodrabialnych przez zazdrosne koleżanki.

A na koniec największa niespodzianka. Tort. Jeden, dwu a może trzypiętrowy? Malinowy, czekoladowy, karmelowy czy napoleonkowo-waniliowy? Własnoręcznie wybrany, udekorowany i koniecznie zjedzony. Bo jak już się go samemu robi, to w połowie pracy nie można powstrzymać burczenia w brzuchu….

FormyKolory to jedne z najbardziej twórczych miejsc na mapie Warszawy. Właścicielka nie kryje, że do jego stworzenia zainspirowały ją podobne studia w innych miastach świata, a także chęć stworzenia miejsca, gdzie jej własne dzieci mogą przyjść po szkole i zrobić coś kreatywnego zamiast tkwić przed komputerem.

A jak bardzo się to udało możemy się przekonać codziennie w godzinach 12-20 oraz w weekendy od 11-19.