Wiele osób marzy o własnym jachcie, wyobrażając sobie jak będzie wyglądał, kiedy już zdecydują się na tak kosztowną inwestycję. Jednak mało kto marzy o tym, żeby mieć własną marinę jachtową. Tymczasem na rynku pojawiło się sporo ofert sprzedaży właśnie marin z pełnym wyposażeniem. Stojący na skraju bankructwa greccy biznesmeni pozbywają się teraz wszystkiego, nawet jeżeli w dalszej perspektywie mogłoby im to przynosić zysk. Nic dziwnego, że potrzebują w szybkim tempie dużej ilości gotówki – ekonomiczna sytuacja Grecji jest dramatyczna a do tego banki upominają się o odsetki od udzielonych kredytów. To doskonały moment dla inwestorów, którzy są w stanie poczekać i zarobić na swoich nabytkach wtedy, gdy greckie plaże ponownie zapełnią się tysiącami turystów.

Najciekawsze oferty nie pochodzą jednak od prywatnych inwestorów. Na rynku pojawiły się oferty sprzedaży państwowych marin i innych obiektów turystycznych w całej Grecji. Wśród nich są również obiekty olimpijskie, które służyły sportowcom i turystom w 2004 roku. Mimo że nieznana jest jeszcze dokładna lista miejsc, które wchodzą w grę, greckie Ministerstwo Finansów poinformowało, że wielu potencjalnych inwestorów złożyło już swoje oferty dotyczące konkretnych obiektów.

Z dotychczas opublikowanych informacji wynika, że do sprzedaży przeznaczone są bardzo interesujące obiekty, zarówno w Grecji kontynentalnej, w okolicy Aten, jak i na wyspach, ze szczególnym uwzględnieniem Krety, Rodos i Korfu. Niemal wszystkie mariny dotychczas należące  do Grecji wymagają jednakże poważnych prac modernizacyjnych.

Zdaniem ministra, pracującego nad projektem sprzedaży państwowego mienia, zysk z tej operacji pa przynieść w ciągu najbliższych czterech lat aż do 50 miliardów euro. Bardziej ostrożni analitycy przewidują, że nie wszystkie obiekty uda się sprzedać, a minister powinien być zadowolony, jeżeli uda się zebrać 20 miliardów.

To kto ma kilka milionów na zbyciu aby kupić małą marinę?

Zdjęcie: metro.us