Co może stanowić konkurencję dla naszych tatrzańskich hal, które na przedwiośniu pokrywają się kobiercem z żółtych, białych i filetowych krokusów? Chyba tylko Higashimokoto Flower Park na japońskiej wyspie Hokkaido w pobliżu słynącego z uprawy mięty i hodowli indyków miasta Takinoue. I to tylko w maju i czerwcu.

Wtedy bowiem znajdujący się tam pagórkowaty teren, zajmujący powierzchnię około 100 tys. m2, zamienia się w najwspanialszy, słodko pachnący dywan świata, utkany przez Matkę Naturę z ogromnej ilości niewielkich kwiatów floksa szydlastego, znanego w Polsce bliżej jako płomyk, a w Japonii jako shibazakura. W palecie barw kwietnego kobierca dominują odcienie fioletu, lila i wrzosu, ale widać też plamy szkarłatne i białe. Taka rozmaitość kolorów umożliwiła tworzenie bajecznych kompozycji: geometrycznych wzorów czy tematycznych obrazów widocznych tylko w czasie kilku tygodni kwitnienia płomyka. Zwiedzający mogą wędrować krętymi ścieżkami wijącymi się pomiędzy łanami niewysokich roślinek i dotrzeć jedną z nich na szczyt wzgórza. Stamtąd roztacza się oszałamiający widok na cały Higashimokoto Flower Park i na pasmo wulkanicznych gór Taisetsuzan ze zlokalizowanym tam największym parkiem narodowym Japonii.

Aż trudno uwierzyć, że ten cudowny zakątek stworzył jeden człowiek – pan Sueyoshi Chubachi. Zaczął w 1947 r. od posiania floksa na skrawku pola. Z czasem rozmnażane rośliny pokrywały coraz większy obszar. Założyciel i główny ogrodnik parku floksów zmarł w 2009 r., ale jego dzieło jest kontynuowane i nadal można podziwiać kwitnące wiosną łany kwiatów. W okresie kwitnienia płomyka organizowany jest tu coroczny Pink Moss Festival – barwne widowisko podczas którego można kupić wyroby lokalnego rękodzieła i obejrzeć występy muzyków oraz grup tanecznych.  Koszt wstępu to 500 jenów.

Dla odświeżenia ciała i ducha warto wybrać się też na wycieczkę po okolicy i odwiedzić miasto Mombetsu i leżący niedaleko kolejny cudny, kwitnący zakątek: Kamiubetsu Tulip Park.