To, że Meksyk jest krajem kontrastów, wiadomo nie od dziś. Z jednej strony po ulicach poruszają się drogie samochody, a z drugiej mijają one beznamiętnie żebrzące dzieci i drobnych złodziei czyhających na turystów. Oscar Ruiz, fotograf i pilot helikoptera w jednej osobie, podjął się zadania uchwycenia tego podziału za pomocą fotografii i trzeba przyznać, że efekt jest piorunujący.

Rozsypujące się budynki przypominające brazylijskie fawele oddziela bowiem od pięknych domków tylko płot lub drzewa . Jedna, „biedniejsza” strona zdjęcia jest szara, z kolei prawa – jaśniejsza, biała, czystsza. Upchane do granic możliwości domki, często wyglądające na tymczasowe, kontrastują z apartamentowcami i bliźniakami, nierzadko z dostępem do basenu. Po jednej stronie na podjazdach nie mieszczą się luksusowe samochody, a po drugiej na uliczkach widać tylko wszędobylskie odpady.

Mimo że wszystko wygląda jakby było sklejone z dwóch różnych zdjęć za pomocą programu graficznego, jest to jednak niestety gorzka prawda o kraju, w którym prawie połowa osób żyje w ubóstwie, a 20 milionów osób w samej tylko stolicy nie ma dostępu do kanalizacji. To jedynie cztery zdjęcia, ale trudno nie odnieść wrażenia, że mówią one więcej niż tysiąc słów wypowiadanych na temat sytuacji gospodarczej w tym kraju przez polityków.

Zdjęcia Ruiza są częścią kampanii reklamowej meksykańskiego banku Banamex, która nosi nazwę „Erase the Difference”, czyli dosłownie Zlikwidować Różnicę. Oczywiście z powodu swego marketingowego charakteru, ma ona na celu przede wszystkim zachęcenie do zmiany takiego stanu rzeczy poprzez skorzystanie z usług banku. Na szczęście jednak stała się ona także tematem do debaty na temat biedy w Meksyku.

Zdjęcia: www.lostateminor.com