Miasteczko Getaria niedaleko San Sebastian, w kraju Basków. Ciche, spokojne, 2500 mieszkańców. Miejsce urodzin Juana Elcano, towarzysza podróży Magellana. Niemal trudno je znaleźć na mapie. A jednak jest coś, co każdego roku przyciąga do niego tysiące turystów.

 

W tym sennym, rybackim miasteczku, w 1895 roku przyszedł na świat Cristobal Balenciega. Jego pierwszą „kreacją” był garnitur dla kota. Cichy, skromny, w ciągu 50 lat kariery projektanta mody, szyjącego dla największych koronowanych głów i gwiazd ekranu, nigdy nie udzielił wywiadu, nigdy nie wyszedł na scenę po pokazie.

 

Kiedy zmarł, w 1972 roku, został uhonorowany własnym muzeum, w którym zebrano jego dziedzictwo a także prywatne pamiątki.

Warte 30 mln euro Cristobal Balenciega Museoa prezentuje 1200 modeli dających świadectwo niepowtarzalnemu stylowi Balenciagi, który całe życie eksperymentował z kobiecą sylwetką. Przerabiał sukienki, które przywoził z Paryża. Projektował zgodnie z rytmem epoki w jakiej przyszło mu żyć. Kiedy, po Pierwszej Wojnie Światowej, kobiety zaczęły zdobywać coraz większą niezależność, wprowadził sukienki które uwolniły je od gorsetów. Potem przyszły spódnice typu „bombka”, obszerne płaszcze, sukienki w stylu baby doll oraz szmizjerki, choć największą obsesję miał ponoć na punkcie rękawów. Jedna z sześciu sali wystawowych w całości jest poświęcona sukniom ślubnym; można zobaczyć tutaj przepiękną jedwabną suknię w kolorze kości słoniowej wykończoną futrem z norek, którą Balenciega zaprojektował na ślub Fabioli de Mora y Aragon z belgijskim królem Bauduinem oraz suknię w jakiej sakramentalne „tak” powiedziała María del Carmen Martínez-Bordiú, wnuczka Generała Franco i przyszła książna Kadyksu.

 

To pod okiem Balenciegi projektowania uczyli się współcześni projektanci jak Emanuel Ungaro czy Paco Rabanne. Warto odwiedzić to magiczne miejsce, by zobaczyć historię  geniusza który wniósł kobiecość na piedestał.