Francuski dom mody Chanel to pożądana elegancja, która wraz z wydaniem serii zegarków J12 Moonphase, zwiększyła apetyt i wyostrzyła zmysły kobiet wielbiących piękno i astrologię.

J12 to saga czasomierzy, których historia liczy ponad dziesięć lat, jednak odsłona Moonphase  tworzy nową legendę z zachowaniem swoich monochromatycznych korzeni. Wzbogacono ją bowiem o kalendarz pokazujący cztery fazy księżyca: nów, pierwszą kwadrę, pełnię i ostatnią kwadrę. Umiejscowiono go na małym blacie wykonanym z awenturynu, wyglądającym niczym rozgwieżdżone niebo. Jedność tworzą proste wskazówki z wypolerowanej stali, które na tle tarczy ze szkła satynowego w mlecznym odcieniu, wyznaczają godzinę oraz datę zapisaną cyframi arabskie lub diamentami. Wysokiej klasy estetyka współgra z zaawansowaną technologią. Całość oczywiście pracuje jak w szwajcarskim zegarku, opartym na module pochodzącym od firmy Dubois Dépraz.

Kolekcja obejmuje sześć modeli, przygotowanych z myślą o kobietach lubiących zarówno blichtr jak i powściągliwy luksus. Pośród bogato zdobionych zegarków znajdziemy wersję z 18-karatowego białego złota i tytanu wysadzanego 54 lub 63 inkrustowanymi diamentami (dostępność ograniczona do dwunastu sztuk). Urokliwym przeciwieństwem jest minimalistyczny design, gdzie koperta i bransoleta wykonana jest w klasycznej kolorystyce: bieli lub czarni z ceramiki high tech. Można wybrać opcję zupełnie pozbawioną detali lub zdecydować się na diamentowe obręcze.

Zegarki są do nabycia w firmowych sklepach Chanel. Podstawowy model kosztuje 9,400 dolarów a wysadzany brylantami 25,600 dolarów.

 zdjęcia: vogue.ua