Londyńskie studio projektowe Splinter Works nie próżnuje. Od czasów wanny w kształcie hamaku, o której pisaliśmy na łamach naszego magazynu minęło niewiele czasu, a już przedstawiło kolejny intrygujący produkt „dwa w jednym”  o bardzo nowoczesnym charakterze, czyli Bodice Rocker, pełniący jednocześnie rolę wygodnego, choć oderwanego od podłogi fotela oraz nowoczesnej rzeźby.

Swą istotę zmienia w zależności od punktu położenia. W pozycji leżącej wygląda w zasadzie „normalnie”, ale po wstaniu, fotel, jakby niesiony niewidzialną siłą, unosi się a nawet początkowo lewituje, przecząc prawom grawitacji. Po ustawieniu w pozycji pionowej, naszym oczom ukazuje się antropomorficzna forma, uderzająco podobna do rubensowskich kształtów kobiecej sylwetki: uwypuklony biust czy może uniesione nogi z lekko zgiętymi kolanami – interpretacja to już sugestywne odczucie każdego odbiorcy. Aby wrócił do pierwotnej funkcji  komfortowego siedziska wykonanego ręcznie ze skóry, wystarczy delikatne pchnięcie. Niewątpliwe to dobre rozwiązanie do małych mieszkań; fotel, gdy nie jest używany, nie zajmuje zbyt wiele miejsca i wygląda na pewno efektowniej aniżeli stos poukładanych na sobie krzeseł.

Bodice Rocker na powyższych zdjęciach prezentuję się w brylantowej bieli, ale zarówno jego rozmiar, tkaninę, kontrastujące szwy jak i kolor materiału można dowolnie dostosować do wielkości wnętrza i własnych upodobań.

Po części mebel, po części sztuka. Po części fotel, po części rzeźba. Mariaż funkcji i formy, krzywa sylwetka i efekt iluzji.

To wszystko musi kosztować i kosztuje, luksusowy Bodice Rocker wart jest bowiem, bagatela, 14,500 dolarów.