Marrakesz – barwne jak karnawałowy korowód miasto ma do zaoferowania unikat na skalę światową: Kosybar. Zgodnie z założeniami filozofii zen, dzięki której miejsce to zyskało swój oryginalny charakter, lokal jest obszarem wypełnionym paradoksami.

Zen odrzuca racjonalizm. Logiczne myślenie trzeba odesłać w niebyt także w Kosybar. Trudno bowiem szukać sensownych wyjaśnień, dlaczego w lokalu utrzymanym w tonie filozofii buddyzmu, znajdującym się w centrum żydowskiej dzielnicy zwanej mellah, z którego tarasu rozciąga się urzekający widok na najważniejszy islamski meczet Marrakeszu, szefem kuchni jest Japończyk. Podobnie ciężko jest znaleźć racjonalne wyjaśnienie dlaczego minimalistyczny wystrój miejsca dziwnym trafem tworzy wysmakowany, naładowany energią i ciepłymi kolorami ekskluzywny styl. W Kosybar można zetknąć się z wieloma innymi paradoksami, pod warunkiem że zasiądzie się przy jednym z pięknie stylizowanych stolików na dwukondygnacyjnym tarasie. Roztaczający się stamtąd widok nasuwa skojarzenie, że miasto to kipiąca werwą istota o wielu obliczach. Tylko w Kosybar można na jednym planie zobaczyć zabytkowe miejskie mury z ogromnymi gniazdami i bocianami wyginającymi w kierunku gorącego słońca klekoczące dzioby, tętniący życiem plac handlowy, na którym można kupić praktycznie wszystko, i dwa pałace: Badii i Bahia. Oba niegdyś były świadectwem władzy i potęgi właścicieli. Po przepychu pałacu Badii, potężnej, wręcz monumentalnej średniowiecznej budowli, pozostały obecnie dość posępnie wyglądające mury. Pałac Bahia natomiast jeszcze ponad 100 lat temu był przybytkiem nieskończonego piękna i bogactwa. Po śmierci wezyra, jego twórcy, budynek doszczętnie splądrowała służba. I tylko cudne ornamenty na ścianach i ażurowe konstrukcje krużganków przywołują wspomnienie dawnej urody tego miejsca.

Kosybar warto odwiedzić także z powodu jeszcze jednego paradoksu: można tu ugasić pragnienie płynem, który w Marrakeszu jest prawdziwym rarytasem: alkoholem nisko lub wysokoprocentowym.

www.kosybar.com