Madryt to świetne miejsce do ubijania interesów i prowadzenia nocnego życia. W metropolii jest kilka obszarów, gdzie można pogodzić te dwie rzeczy naraz i na dodatek wypocząć na łonie natury.  Aby dostać się do jednego z najciekawszych – restauracji The Penthouse – trzeba skorzystać z prywatnej windy znajdującej się w hotelu Reina Victoria i dotrzeć nią na ostatnie piętro. Tam zaś…

… na gości czekają wygodne sofy z przyjemnymi w dotyku, miękkimi poduszkami ustawionymi na tarasie. Można na nich swobodnie wylegiwać się w ciągu dnia albo – co jeszcze przyjemniejsze –  wieczorami, bo wtedy towarzyszem dla wypoczywającego gościa staje się rozgwieżdżone niebo. Jarzący się światłem gwiazd firmament jest tak piękny, że reszta świata może przestać istnieć. Jednak ta reszta świata, która znajduje się kilka pięter niżej, żyje cały czas swoim rytmem, a wieczorami przybiera wyjątkowo atrakcyjną formę. Wystarczy tylko rzut oka z The Penthouse w dół, aby poprzez delikatną lecz solidną balustradę zobaczyć po zmierzchu odmienione oblicze Plaza de Santa Ana – słynącego z wielkiej ilości pubów i restauracji  placu w Madrycie. Tutaj właśnie znajduje się piwiarnia, do której często zaglądał Ernest Hemingway, tu też codziennie ciągną rzesze młodych ludzi: udających się na całonocne dyskoteki lub na romantyczne randki przy fontannie znajdującej się w centrum placu.

Gdyby nie Józef Bonaparte, hiszpański król i brat Napoleona, widok z tarasu The Penthouse nie byłby tak spektakularny. To właśnie on kazał plac Santa Ana przebudować i zmodernizować – tak, aby efekt końcowy cieszył oczy i koił zmysły. Siedząc na tarasie The Penthouse widać jak na dłoni  stylową zabudowę z eleganckimi fasadami, fantastycznie podświetlonymi wieczorową porą.

The Penthouse to kapitalna propozycja na spędzenie wolnego czasu nie tylko dla zakochanych par i tych, którzy lubią oglądać miasta z dość znacznych wysokości. To także idealne miejsce na obserwację metamorfozy, która zachodzi w wyglądzie centrum Madrytu, kiedy zapada zmierzch.