Złapać do jednej ręki byka i cielątko jednocześnie – to dopiero sztuka! Udała się każdemu, kto skusił się na zakup Capucines – torebki pełnej kontrastów i doskonałości, znakowanej dyskretnie symbolem marki Louisa Vuittona.

Cena Capucines, w zależności od rozmiaru, ustalona została na ok. 5150-5600$. Aby oszacować, czy to dużo, czy mało za rzecz tak niewielką jak torebka, trzeba najpierw poznać historię tego modelu. A ta zaczyna się w 1854 roku, kiedy to Louis Vuitton otworzył swój pierwszy butik nie gdzie indziej, tylko na Rue des Capucines w Paryżu. Jednak genealogia nazwy modelu wykonanego ze skóry typu taurillon, chętnie używanej przez wielu twórców ekskluzywnych fasonów torebek, nie tłumaczy wzięcia, jakim od początku cieszyła się Capucines, kiedy w zeszłym roku marka Louis Vuitton ogłosiła jej wprowadzenie do sprzedaży. Popularność tej legendarnej już torebki tłumaczy się mistrzowskim wykonaniem i sprytnym, a jednocześnie dyskretnym oznaczeniem, spod czyjego szyldu wywodzi się model – ulokowano je na frontowej ściance i może być przykryte klapą zdobioną zatrzaskiem w kształcie czterolistnej koniczyny. Mocna, fakturowana skóra bydlęca tworzy strukturę torebki, a delikatna powłoka cielęca wyścieła wnętrze modelu. Capucines na pierwszy rzut oka jest zwyczajna: trapezoidalna, nieco kanciasta, w mniej lub bardziej rzucającym się w oczy kolorze. Trzeba model wziąć pod baczniejszą obserwację, aby zauważyć misternie prowadzone drobne szwy, delikatne zaoblenia na kantach i wyjątkowej urody czterowarstwowe obrzeżenia – mocne dzięki suszeniu materiału w powietrzu o niezbyt wysokiej temperaturze.

Chętnych na kupno Capucines zmartwimy: torebka wysprzedała się krótko po wprowadzeniu na rynek. Było to jedynie 250 ręcznie szytych sztuk. Teraz wszyscy zastanawiają się, czy wypuszczenie tak małej liczby egzemplarzy niosło za sobą konkretny cel marketingowy, podkreślający elitarność modelu i marki.