Firma Quality Missala to najważniejszy dystrybutor elitarnych i niszowych marek w Polsce. Założona w 1991 roku przez Panią Stanisławę Missalę, swój pierwszy „dom” znalazła w warszawskim hotelu Marriott. Kilkanaście lat później do firmy dołączyli dwaj synowie Pani Stanisławy wraz z żonami, a Perfumerie Quality na stałe wpisały się w perfumeryjne życie najważniejszych miast Polski, dzięki współpracy z takimi markami jak Amouage, Annick Goutal, Bellefontaine, Kilian, Maison Francis Kurkdjian, Menard, Montale czy Nasomatto.

Oto pierwsza część wyjątkowego wywiadu, jaki Pani Stanisława Missala udzieliła Spend It.

Czym Pani pachnie i dlaczego? Kto ten zapach dla Pani wybrał, Pani sama, czy ktoś inny?

Zapachy, którymi pachnę, wybieram dla siebie sama. Oczywiście bardzo lubię pachnieć swoją kompozycją, Qessence, ponieważ jest ona kwintesencją tego, co w zapachu cenię najbardziej: bogactwa akordów, wielowarstwowości kompozycji, jej zdolności dopasowania się do moich emocji, a także pewnej tajemnicy, odkrywanej bardzo powoli, krok po kroku… Tak pachną również moje ulubione perfumy marki Amouage: Gold, Ubar i Epic, a także piękny „I” marki Puredistance. Wszystkie one są kompozycjami, których nie powinno się oceniać zbyt szybko, od razu po nałożeniu na skórę. Wprost przeciwnie, należy dać im czas na to, by na niej wybrzmiały całą pełnią i głębią swojego piękna.

 Często Pani zmienia zapach?

Nie często, lecz od czasu do czasu mi się to zdarza. Słucham siebie i gdy czuję, że przyszedł czas na zmianę, sięgam po nowy zapach.

Jeśli miałaby Pani podać najważniejszą datę w historii firmy, jaka by to była i dlaczego?

Bez wątpienia był to dzień, w którym do prowadzenia firmy włączyły się moje dzieci – cztery różne osobowości, pełne wspaniałych pomysłów. I niezwykle pracowite! To dzięki ich energii zaczęliśmy się przekształcać, sprowadziliśmy marki prawdziwie luksusowe: Amouage, M. Micallef, Menard i wiele innych. Prowadzenie luksusowej perfumerii to naprawdę ogromny wysiłek, dlatego cieszę się, że robimy to razem.

Najtrudniejszy moment?

Trudne momenty były, jednak nie miały związku z firmą. Dotyczyły życia osobistego, rodziny – kłopoty, problemy, a nawet tragedie to wszak nieodłączny element życia każdego z nas…

Jeden, niezapomniany klient?

O tak, absolutnie niezapomniany! Kilka lat temu, w przeddzień Wigilii, wszedł do perfumerii ośmio-, może dziewięcioletni chłopiec z bardzo poważną miną. Gdy podeszłam do niego z pytaniem o rodziców usłyszałam, że mama jest w sklepie obok, a on chce zrobić jej niespodziankę i kupić perfumy pod choinkę. I z dumą wyjął z kieszeni 10 złotych. Ogromnie się wzruszyłam, chłopiec był uroczy, a przy tym tak bardzo kochał swoją mamę. Szybko przygotowaliśmy dla niego piękną, pachnącą paczuszkę, którą mama znalazła pod choinką, ponieważ gdy kilka dni później do nas przyszła, ze wzruszeniem dziękowała za tak miłe i tak poważne potraktowanie prośby jej synka.

Czy jest marka, której jeszcze nie ma Pani w swoich perfumeriach, a którą chciałaby Pani sprowadzić do Polski?

Jeszcze trzy tygodnie temu odpowiedziałabym, że nie, ale jednak jest! Więcej powiedzieć nie mogę, dodam jedynie, że z ogromną niecierpliwością czekam na pewne trzy piękne kompozycje…

Na drugą część wywiadu z Panią Stanisławą, wraz z niespodzianką dla uważnych czytelników zapraszamy za tydzień.