Kiedy w tegorocznym przedostatnim tygodniu wakacji temperatura na Podhalu spadła w nocy do poziomu zaledwie 5 stopni powyżej zera, niejednemu marzyło się, aby zarzucić na siebie coś cieplejszego, na przykład futro podobne temu, w które ubrano Karlito. Albo posiadać mruczący termofor w postaci kota – bo skoro czworonogi mają załagodzić lot liniami British Airways, będą umiały także świetnie wypełnić zadanie naturalnego ogrzewania.

Dla wszystkich, którzy nieco zmarzli podczas tegorocznych wakacji, istnieje alternatywa gwarantująca gorące lato – możliwe że dopiero za rok, ale warto zapamiętać adres: hotel Somerset przy Grace Bay, plaży z pudrowym piaskiem. Pławienie się w tym luksusie przez duże L jest zapewne tak samo przyjemne, jak prowadzenie któregoś z piekielnych trójkołowców, jazda odlotowym autem Dartha Vadera albo noszenie w ręku torebki kosztującej tyle, co mieszkanie. Tej ostatniej przyjemności nigdy zapewne nie zrozumieją mężczyźni, ale za to w mig pojmą geniusz Yerka Project – zmory złodziei. Patentu nie da się, niestety, na razie zastosować do zabezpieczenia przyczepy idealnej. A szkoda, bo tego typu akcesorium na wakacyjne wojaże przyda się także podczas podróży w nieznane. Lub w miejsce, o którym dopiero od niedawna zrobiło się głośno, więc wypada tam pojechać – na przykład do uniwersytetu w chińskim Xintle City, który niebezpiecznie przypomina słynny Hogwart, szkołę czarnoksiężników. Tam jednak wykładane będą  sztuki zdecydowanie bardziej przyziemne i znajdujące praktyczne zastosowanie w realnym świecie. Możliwe, że będzie się na tej uczelni również szlifować talenty, które sprawią, że bez żadnej magii wirtualne 3D wyjdzie ze ścian. Nie od dziś wiadomo, że płaski obraz może wywołać piorunujący efekt – czego najświeższym przykładem jest wystawa ukazująca jasno-ciemny Meksyk. Pamiętajmy, że rzeczy, które znamy, mogą wyglądać zupełnie inaczej, jeśli spojrzy się na nie świeżym okiem. Kto nie wierzy, niech zerknie na nową Barbie Lagerfeld.