Pewnego dnia Robin Falck zapragnął mieć to o czym wszyscy marzą – domek w pięknym lesie w Finlandii, gdzie otaczać go będzie tylko woda, drzewa i wszechobecny spokój. Miejsce też nie zostało wybrane przypadkowo, bo oprócz tego, że Falck zakochany jest w Finlandii to jeszcze w tym kraju funkcjonuje prawo według którego na domy budowane na powierzchni do 40 metrów kwadratowych nie trzeba żadnych pozwoleń.

Tak powstał Nido – domek, którego nazwa to z języka włoskiego gniazdo. Nido stoi na dokładnie 9 metrach kwadratowych. Jak to możliwe? Po prostu w maksymalny sposób zagospodarowano przestrzeń oraz zrezygnowano ze zbędnych rzeczy i urządzeń. Pozostawiono te niezbędne – łóżko, szafę na ubrania, stolik czy krzesła i dołączono oczywiście łazienkę i mikrokuchnię. Drewniany budynek składa się z parteru oraz antresoli, a prawie całą jedną ścianą stanowi wielkie okno z widokiem na jezioro. Obok domu jest mały taras z miejscem do wypoczynku i grillowania. Prowadzi do niego ścieżka z desek.

Falck domek zaprojektował wraz z architektem Bruno Erat, a sama budowa przy użyciu naturalnych materiałów pochodzących z recyklingu trwała ledwie dwa tygodnie. W ten sposób za około 10 tysięcy dolarów postawiono dom, w którym jest wszystko to, co potrzebne do życia, dodatkowo nie tracąc czasu w urzędach. A ten zaoszczędzony Falck może wykorzystać relaksując się na tarasie swojego domku, w samym środku fińskiego lasu.