Ma potężną posturę i koła. Na szczęście stabilnie stoi na nogach. I gdyby nie rogi oraz skojarzenia z bykiem były doskonałym prototypem konia trojańskiego. Z zewnątrz przypomina muzeum, ewentualnie pomnik na cześć zdobywców Troi. Trudno doszukiwać się tu znamion wygodnego hotelu, a jednak wnętrze wierzchowca to przytulna chatka żywcem przeniesiona z Hobbita, zachęcająca do odpoczynku na wygodnym łóżku i wzięcia gorącej kąpieli w drewnianej wannie.

Trojan Horse Hotel położony w belgijskiej miejscowości Durbuy, na spokojnym krańcu wsi, stanowi część ośrodka wypoczynkowego La Balade Des Gnomes. Obiekt z dziesięcioma pomysłowymi pokojami zyskał miano najdziwniejszego hotelu na świecie. Jego potencjał drzemie w inspiracji z baśni i legend, gdzie styl rustykalny, upodobanie do natury i aranżacja przeniesiona z opowiadań fantasy tworzą niezwykłe widowisko stylistyczne. Tematyczne kwatery – chata Baby Jagi, jaskinia trolli, statek kosmiczny, winiarnia czy właśnie koń trojański wypełnione są mnóstwem fantastycznych gadżetów i dekoracji.

Trojan Horse Hotel to dwupiętrowy apartament o średniowiecznym klimacie, zbudowany z drewna, słomy, wapna i błota. Z ręcznie wykonanymi ozdobami w drewnie, imitacją winorośli, rzeźbami, drewnianym łóżkiem i wanną, belami przy suficie, omszałymi murami, pniami jest podróżą kilka wieków wstecz lub, dla niektórych, wędrówką w lata dzieciństwa, kiedy szczytem marzeń był domek na drzewie. Na szczęście właściciel, Dominique Noel, zadbał o wszelkie współczesne wygody w postaci wody i światła.

Pokój w pomysłowym pensjonacie można zarezerwować przez cały rok. Doba kosztuje około 150 dolarów.