Kurort Jade Mountain powstał dzięki dwom jednowyrazowym mantrom na literę L. Jedna brzmiała: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja... Druga: lokalnie, lokalnie, lokalnie… Tak powstał ośrodek, który można opisać jedynym pasującym do niego słowem, również na L i także powtarzanym jak mantra: luksusowy.

Jade Mounatin jest częścią maleńkiego wyspiarskiego państwa Saint Lucia na Morzu Karaibskim. Jest tak nieskończenie piękny, jak jego otoczenie. I stanowi ukoronowanie marzeń architekta Nicka Troubetzkoy’a o stworzeniu organicznego miejsca wypoczynkowego, idealnie wkomponowanego w krajobraz i lokalną społeczność, nie obciążającego środowiska, w którym istnieje, a wręcz przeciwnie: stanowiącego jego wartość dodaną, i dostarczającego niesamowitych wrażeń każdemu z gości. Wszystko w kurorcie podlega pod reguły eko świadomości. Większość obszaru ośrodka to strefa bez telefonów, internetu, telewizji.

Położony malowniczo na stoku wulkanicznym, który bezpośrednio wtapia się w lazurowe wody morskie, Jade Mountain kusi architekturą kamienia, mostków, przejść, chodników. Oszałamia wrażeniami podczas kąpieli w przemyślnie zaprojektowanych basenach bez krawędzi, które zdają się stapiać z otaczającym wszechświatem. Każdy wyłożony jest kolorowymi szklanymi płytkami na dnie i zaopatrzony w indywidualne oświetlenie ustawiane przez gości wg preferencji.

Wspaniałe apartamenty otwarte na świat przyrody gwarantują całkowitą prywatność. Miejsca zakwaterowania są różne: jedne wynoszą ku gwiazdom, inne otwierają rajskie panoramy albo chronią przed słońcem.

Uroki wulkanicznej wysepki także są warte poznania: Siarkowe Źródła, tutejszy ogród botaniczny i okoliczna rafa koralowa. W połowie lipca odbywa się tu… karnawał. Organizowana jest też co roku kultowa impreza Jazz Festival. Na Saint Lucii można też zostać mistrzem gry w krykieta – tutaj to prawie sport narodowy.

Koszt noclegu w Jade Mountain zaczyna się od 1250 $.