Brytyjczycy niezwykle hucznie obeszli kilkanaście dni temu 200 rocznicę zwycięstwa pod Waterloo. Nic dziwnego. Dzięki bitwie, rozegranej 18 czerwca 1815 roku, Cesarz Francuzów, Napoleon Bonaparte, musiał ostatecznie pogodzić się nie tylko z porażką ale i zgodzić na zesłanie tam, skąd już nigdy nie powrócił- na Wyspę Świętej Heleny.

Za kilka dni okaże się, czy Mały Cesarz jest wciąż ceniony. I to dosłownie. Londyński dom aukcyjny, Christie’s, zaoferuje bowiem kilka pamiątek po nim, w tym charakterystyczną czapkę, jaką cesarz nosił podczas bitwy pod Frydlandem (1807 rok), a którą trafiła kula z muszkietu. W 1814 roku tego, tzw “pieroga”, kupił w Dreźnie  za 10 talarów (rownowartość dzisiejszych 150 funtów) Sir Michael Shaw Steward. Po tym zakupie Bonaparte stał się niemal obsesją Sir Michael’a, który zjeździł Europę w poszupiwaniu pamiątek po cesarzu. Kupił pukiel włosia jego ulubionego konia, osobistą mapę Francji i butelkę wina, którą raczył się przed bitwą pod Waterloo.

To wszystko będzie można nabyć już 9 lipca. Według specjalistów, kapelusz może osiągnąć cenę 500 000£ a portet Imperatora pędzla Roberta Lefevre, podarowany Sir Michael’owi przez matkę Bonapartego, jest wart nawet 600 000 funtów. Wino może zostać sprzedane za 20 000£, a końska sierść za 5000£.

Trzeba pamiętać, że w listopadzie ubiegłego roku identyczny kapelusz Napoleona (choć nietknięty kulą z muszkietu) został zlicytowany za 1,5 miliona funtów. Według historyków, w ciągu swej 15 letniej kariery, posiadał on 120 kapeluszy, głównie marki Poupard.

Warto przeszukać strychy. Mały Cesarz przecież przejeżdżał także przez terytorium dzisiejszej Polski 🙂