Tej jesieni wielbicieli (bardzo zamożnych, warto dodać) geniuszu Vincenta Van Gogha czeka nie lada atrakcja.

Czerwone maki i stokrotki w wazonie”, które namalował w 1890 roku, w domu bliskiego przyjaciela Dr. Gachet’a, w Auvers-sur Oise niedaleko Paryża, krótko przed samobójczą śmiercią w wieku zaledwie 37 lat, jest jednym z najważniejszych obrazów, jakie pojawiły się na rynku aukcyjnym od ponad 20 lat. Większość dzieł duńskiego malarza znajduje się w muzeach na całym świecie, nic więc dziwnego, że aukcja, zaplanowana na 4 listopada w nowojorskim oddziale Sotheby’s, wzbudza tyle emocji. Simon Shaw, szef działu impresjonistów tego domu aukcyjnego opisuje dzieło jako “pełne życia i piękne, oddające geniusz artysty na szczycie jego możliwości artystycznych, zaledwie kilka tygodni przed tragiczną śmiercią”. I dodaje “W przeciwieństwie do Picassa i Moneta, którzy byli niezwykle płodnymi malarzami, Van Gogh malował niezwykle krótko”.

Prawdopodobnie pierwszym właścicielelem obrazu był sam Dr. Gachet, któremu Vincent podarował płotno w podziękowaniu za gościnę i opiekę. Z czasem obraz stał się pierwszym dziełem Van Gogha, które przybyło do Stanów Zjednoczonych, jeszcze w latach 20 ubiegłego stulecia, podarowane galerii Albright-Knox, w Buffalo, stan Nowy Jork. Jest sprzedawany jako część “ważnej europejskiej kolekcji”, w której znajdował się od ponad 20 lat, co oznacza, że losy dzieła przez kilkadziesiąt lat pozostawały nieznane.

Portet tego samego dr. Gacheta autorstwa Van Gogha został sprzedany w 1990 roku za 50 milionów funtow, co stanowi rekord, jaki udało się uzyskać za obraz pędzla tego nieszczęśliwego duńskiego malarza, który, jak oceniają dziś lekarze, całe życie cierpiał na depresję i chorobę dwubiegunową.