Tym razem przedstawiamy najbardziej oryginalne zegarki ostatniego półrocza, z których każdy idealnie nadaje się do tego, aby obdarowany mógł dostrzec, że czas może płynąć na różne sposoby.

Dla tych, co czasu nie liczą, idealnym prezentem będzie Piccadilly Princess Royal Colours, zegarek olśniewający kolorami i przyspieszający swoim wyglądem rytm pracy serca, w którym pierwotna funkcja odmierzania czasu jest tylko skromnym dodatkiem do 225 diamentów o najwyższej przezierności. Przejmować się upływającymi sekundami, nosząc na nadgarstku ponad 38 karata?… Niedorzeczność!

Ci, którzy wiedzą, że czas to pieniądz, zapewne łaskawym okiem spojrzeliby na prezent w postaci zegarka za, bagatela, 55 milionów dolarów, czyli Graff Diamonds. To czasomierz jeszcze bardziej kolorowy i diamentowy niż poprzednik – ma aż 110 karatów i jest przykładem fuzji doskonałej: czyli zespolenia wartości całkowicie niematerialnej (czasu) z elementem jak najbardziej materialnym, który – dzięki temu, że rozsyła na wszystkie strony brylantowe skry – z każdą sekundą jest więcej wart.

Tym, którym marzy się zatrzymanie czasu, warto podarować Ballon Bleu de Cartier Floral-Marqutery Parrot, jedyny zegarek, w którym upływ czasu nie ma najmniejszego znaczenia na zachowanie świeżości i urody płatków kwiatów wkomponowanych w jego cyferblat. Zamiast darować niezliczone i zawsze więdnące bukiety róż, wystarczy sprezentować kwiaty raz a dobrze.

Pomysły na prezent dla wielbicielek piękna doskonałego, które na dodatek wierzą, że życie może być piękniejsze niż bajka, są dwa. Pierwszy to Première Flying Tourbillion od Chanel, w którym czas wprawiany jest w taniec, a upływające sekundy odmierzane są ruchem płatków kamelii z diamentowym oczkiem. Drugi – to Lady Arpels Féerie Rouge, czasomierz, w którym upływem minut i sekund z gracją kieruje maleńka, diamentowa wróżka. Jeśli czas ma mijać w pięknym stylu, to tylko z tym arcydziełem na nadgarstku!

Wśród naszych propozycji mamy też czasomierz dla tych, którzy spoglądają w przeszłość. To wielce oryginalny, tykający Titanic. Postawić taki zegar na świątecznym stole to tak, jakby ulokować tam dostępny dla każdego wehikuł czasu, dzięki któremu wszyscy uczestnicy spotkania będą mogli przenieść się w przeszłość – wyczarowaną własnymi wspomnieniami.

Z kolei miłośnicy futuryzmu na pewno oniemieliby z zachwytu na widok zegarka inteligentnego, który w zasadzie więcej ma wspólnego ze smartfonem niż z tradycyjnym czasomierzem. Motorola Moto 360 to „smartwatch” w najczystszym wydaniu. Ilością funkcji, które z mierzeniem upływu czasu nie mają za wiele wspólnego, zakasowałaby niejeden telefon komórkowy. Podobnie jak LeapBand – to wprawdzie zegarek, w dodatku dla dzieci w wieku 4-7 lat, ale już zachęca do fitnessu, nagradza malca za aktywność i przypomina o nakarmieniu elektronicznego zwierzaka.

Skoro jesteśmy przy temacie układów scalonych, to warto zainteresować się propozycją prezentu idealną wręcz dla gadżetomaniaka: zegarkiem AMVOX Transponder. Cacko służy nie tylko do pokazywana godziny, ale także do otwierania samochodu marki Aston Martin – a skoro tak, to nie wypada podarować czasomierza bez tego auta, prawda?;-)

I na koniec propozycja prezentu dla wszystkich, którym w duszy gra: zegarek, który nie tylko tyka, ale i jazzuje, czyli Jazz Minute Repeater.