Jest niekwestionowanym królem ekranu. Kamera go kocha, widzowie uwielbiają, choć współpracownicy trochę mniej, gdyż jego “wchodzenie” w rolę jest całkowite, przez co czasem trudne do zniesienia. Członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej przyznali mu 3 Oscary, żadnemu innemu aktorowi nie udało się nawet zrównać z tym wynikiem.

Kiedy Daniel Day- Lewis niespodziewanie ogłosił koniec kariery filmowej, wielu zareagowało z niedowierzaniem. Jego ostatni obraz “Phantom Thread” ma ukazać się na początku przyszłego roku. Mistrz Lewis wciela się w nim w rolę Reynolds’a Woodcock’a, uznanego krawca, bonvivanta i playboya, który w chodzi w skomplikowany związek z kobietą (w tej roli Vicky Krieps), w latach 50 XX wieku. To drugi film, na planie którego Daniel Day- Lewis spotkał się z reżyserem, Paulem Andersonem (pierwszym był “Aż poleje się krew”, z 2007 roku, za który Lewis otrzymał drugiego Oscara). Po raz pierwszy Anderson umieścił akcję swojego filmu poza Stanami Zjednoczonymi, większość zdjęć powstała w angielskim Lythe oraz londyńskiej dzielnicy Fitzrovia. Muzykę napisał gitarzysta grupy Radiohead, Jonny Greenwood.
Czy Day-Lewis zakończy swoją niewiarygodną karierę czwartym Oscarem? Przekonamy się o tym 23 stycznia 2018, kiedy zostaną przedstawione nominacje i 4 marca, kiedy to odbędzie się 90 gala wręczenia statuetek Akademii Filmowej.