Jeden z nasłynniejszych brytyjskich szefów kuchni, Jamie Oliver, od lat prowadzi krucjatę przeciw niezdrowej żywności. Pojawiał się w szkolnych stołówkach, robotniczych kantynach a nawet więziennych kuchniach by przekonywać, że, aby posiłek można było uznać za zdrowy, składać się on musi z odpowiedniej ilości warzyw i owoców, a nie być wypełniony pustymi kaloriami.

Teraz Olivier wprowadza specjalny “podatek” na wszyskie słodzone napoje w swoim gastronomicznym imperium. W wywiadzie, jaki udzielił gazecie The Sunday Times ogłosił, że wszystkie napoje w których znajduje się dodatkowy cukier (a więc przede wszystkim te gazowane) bedą kosztowały o 10 pensów więcej. Zebrane w ten sposób pieniądze zostaną przekazane Sustain, akcji charytatywnej zajmującej się propagowaniem zdrowej żywności w Wielkiej Brytanii.

Wyjaśnienie dotyczące wzrostu cen ma się pojawić w menu wszystkich restauracji Oliviera, także tych w Irlandii, Singapurze, Hongkongu, Brazylii i Australii.

Co na to Gordon?