Zaledwie tydzień temu odwiedzaliśmy groby naszych kochanych zmarłych, a nadszedł czas Bożego Narodzenia. Jedną z pierwszych firm które (chyba) zobaczyły pierwszą gwiazdkę na niebie jest nieistniejący już na naszym rynku Marks&Spencer.
Odmiennie niż w poprzednich latach, w reklamie Świąt (czy w ogóle trzeba je reklamować?) nie występuje żaden znany aktor czy piosenkarz. M&S postawiło na ukochaną postać literatury angielskiej, której druga część przygód zagości na naszych ekranach jeszcze w tym roku.
W 1,5 minutowy filmiku widzimy Paddingtona, który budzi się w nocy ze słodkiego snu o konfiturach. Słysząc hałas dochodzący z dachu i widząc postać ubraną na czerwono, omyłkowo bierze ją za Świętego Mikołaja, zwłaszcza kiedy zauważa torbę z prezentami, które złodziej (któż inny?) ukradł spod choinek sąsiadów państwa Brown. Poczciwy miś z dalekich zakątków Peru postanawia doręczyć paczuszki w towarzystwie mężczyzny, który nadaremnie tłumaczy, że nie ma z Mikołajem nic wspólnego. Widząc szczęście na twarzach rodziców i dzieci, złodziejem zaczynają targać wyrzuty sumienia. W ostatnim akcie dobrej woli Paddington obdarowuje “Mikołaja” kanapką swoją własną kanapkę z dżemem, którą trzyma pod kapeluszem.