Jeśli na naszych świątecznych stołach za chwilę będzie królować piernik, makowiec i sernik, to w krajach francuskojęzycznych domownicy, zaraz po Pasterce, raczą się ciastem o nazwie Bûche de Noël.

To “bożonarodzeniowe polano” jest roladą z ciasta biszkoptowego i kremu maślanego, które pojawiło się w świątecznym menu około XIX wieku. Symbolicznie zastąpiło ogromny kawał drewna, wnoszonego przez gospodarza domu (zwyczaj pojawił się prawdopodobnie około XII wieku we Francji i Włoszech), który palił się w domowych piecach w wieczór 25 grudnia. Przed podpaleniem skrapiano go oliwą, winem, sypano nań pieprz i sól, święcono wawrzynem przechowywanym od Wielkanocy i odmawiano modlitwy, a popiół po spaleniu przechowywano wierząc, że chroni domostwa przed nieczystymi siłami i uderzeniami pioruna.

Będąc we Francji można zjeść proste Bûche de Noël, ale cukiernicy w przygotowaniu go znajdują okazję do zaprezentowania swego kunsztu. Od Pierre Hermé po Christophe Michalaka, wszyscy mistrzowie prezentują najbardziej kunsztowne wersje świątecznego ciasta, które czasem wręcz trudno nazwać tradycyjną francuską roladą.

Pytanie- kto ośmieli się wbić nóż i pokroić w taką doskonałość?