W dzisiejszych czasach, kiedy każdy nieustannie dokądś pędzi, zegarek stał się nieodłącznym elementem stroju. To dzięki niemu zawsze wiemy ile jeszcze czasu zostało nam do spotkania, wyjścia z domu czy odjazdu pociągu, a dodatkowo, dzięki mnogości modeli dostępnych na rynku, stał się on świetnym elementem podkreślającym nasz styl czy charakter wybranej przez nas kreacji. Ale czy zegarek zawsze musi być noszony na nadgarstku?

Skądże.

Udowadnia to Hermès, który wprowadził właśnie na rynek zegarek – wisiorek. Jesteśmy przyzwyczajeni, że ten francuski dom mody chce swoimi projektami wywoływać uśmiech, zaskakiwać kreatywnością, a formami zachwycać miłośników mody. Nie inaczej jest w przypadku ich najnowszego dzieła, Le Pendentif Boule, które pozwala zawsze i wszedzie być na czas. Zawieszona na srebrnym i długim łańcuszku kula, ukrywająca zegarek, została wykonana z białego złota, a jedna jej połowa została dodatkowo pokryta krokodylą skórą, w intensywnie granatowym kolorze. Druga połowa, skrywająca tarczę zegara, jest wykonana z szafirowego szkła, które wspólnie z granatową skórą tworzą niezwykle eleganckie połączenie. Dodatkowo, aby podkreślić biżuteryjny charakter zegarka, a jednocześnie zaznaczyć orbitę kuli, obie połowy zostały od siebie oddzielone pierścieniem ozdobionym zawrotną liczbą 420 diamentów, a całość została zwieńczona delikatną, niewielką koroną, z dodatkowymi 63 diamentami.

Choć podobno szczęśliwi czasu nie liczą, ale która z nas nie chciałaby mieć na szyi takiego zegarka za 37 tysięcy funtów?

zdjęcie: lescotesdemontre